Słowenia: 4-dniowy roadtrip cz.2 – Jaskinia Postojna, Zamek Predjama, Piran

Słowenia to nasz totalny zachwyt tego lata! Tak mały kraj, a tak bardzo wiele ma podróżniczo do zaoferowania.
Zapraszamy Cię na relacje z drugiego dnia naszej 4-dniowej objazdówki.
Drugiego dnia odwiedziłyśmy:

  • Jaskinię Postojna
  • Zamek Predjama
  • Plażę Kocug
  • Piran

Damy Ci również namiary na budżetowy nocleg w bardzo fajnym motelu położonym 40 km od Piranu. Zostań z nami. 🙂

Pierwszą część wpisu, gdzie opowiadamy o Lublanie i nie tylko znajdziesz tutaj.

Słowenia – informacje praktyczne

Stolica: Lublana (278 tys. mieszkańców)
Populacja: 2 061 952
Powierzchnia: 20 273 km²
Język: słoweński
Waluta: Euro
Najwyższy szczyt: Triglav (2864 m) w Alpach Julijskich
Dostęp do morza: Morze Adriatyckie (46,6 km wybrzeża)

WINIETA
Tygodniowa: 15 euro
Miesięczna: 30 euro
My winietę kupiłyśmy już po słoweńskiej stornie na stacji benzynowej, ale można ją nabyć również na stacjach benzynowych sąsiednich krajów leżących 30-40 km od słoweńskiej granicy. Poza tym TUTAJ znajdziesz listę miejsc, w których również możesz kupić winietę.

Słowenia: Jaskinia Postojna

Drugiego dnia zaraz po śniadaniu ruszyłyśmy w kierunku jaskini Postojna. Za parking zapłaciłyśmy 5 €. Bilety kupiłyśmy dzień wcześniej online na godz. 10:00. Tak też polecamy Ci zrobić – unikniesz wtedy stania w kolejce lub braku biletów na wybraną godzinę. Jaskinia Postojna to jedna z najpopularniejszych (jeśli nie najbardziej popularna) atrakcji Słowenii, a więc nawet teraz, w trakcie trwania pandemii, było tam bardzo dużo turystów. 🙂 Jaskinię zwiedza się więc obecnie w maseczkach.
My kupiłyśmy bilety łączone do jaskini i zamku Predjama za niecałe 30 €/ os. dorosłą. Są też inne bilety upoważniające do odwiedzenia np. wiwarium. Wszystkie możesz zobaczyć i kupić TUTAJ.

No dobra, a teraz kilka słów o jaskini.

Postojna to 24-kilometrowy system sal i korytarzy tworzący najdłuższą w Europie jaskinię turystyczną! Trasę turystyczną (5,5 km) pokonuje się w 90 minut, ponieważ 4 km pokonuje się kolejką elektryczną. Jest to jedyna na świecie jaskiniowa kolejka podziemna o podwójnym torze. Została otwarta w 1872 r. Jadąc, miejscami trzebami uważać na głowę, bo jest całkiem nisko. Podziemny świat jaskini wraz z oszałamiającymi formami skalnymi totalnie nas zafascynował. 😍 Zwiedzanie odbywa się za pomocą audioguidów, również w języku polskim.

Naszym skromnym zdaniem naprawdę warto się tam wybrać, będąc w Słowenii. Wrażenia niesamowite – tego, co matka natura tam stworzyła, nie da się opisać słowami, ani do końca pokazać na zdjęciach. Nie pozostaje Ci więc nic innego, jak przekonać się na własne oczy, jak fascynujące jest to miejsce. 😉
P.S. Nie zapomnij ciepło się ubrać – w jaskini panuje stała tSemperatura ok. 8 stopni. 🙂

Słowenia: Jaskiniowy zamek Predjama

Jaskiniowy Zamek Predjama, Słowenia

Zaraz po zwiedzaniu Postojnej i szybkim przebieranku na parkingu 😀 pojechałyśmy zwiedzić zamek Predjama, który znajduje się jakieś 10 km od jaskini. Jest to największy jaskiniowy zamek na świecie – został wpisany do księgi rekordów Guinnessa. Ta niesamowita budowla położona jest w połowie 123-metrowego klifu już od ponad 800 lat! Kompletnie nie miałyśmy pojęcia, że zamek Predjama jest również na liście dziesięciu najbardziej fascynujących zamków na świecie. Nic więc dziwnego, że jest on inspiracją dla twórców filmów. Film (Zbroja Boga, 1986) kręcił tu nawet sam Jackie Chan, zresztą to właśnie tutaj uległ najpoważniejszej kontuzji w swojej karierze.
W podziemiach zamku uformowała się krasowa jaskinia, która rozciąga się na czterech piętrach – część zwiedza się podczas wycieczki po zamku. Pozostałe części można zwiedzić, wykupując osobną wycieczkę.

Tak jak wspominałam wcześniej, my miałyśmy wykupione bilety łączone do jaskini i zamku, jeśli jednak chcesz kupić bilet wyłącznie do zamku Predjama, to możesz to zrobić tutaj. Zamek zwiedza się z audioguidem i jeśli chce się wysłuchać wszystkiego to zwiedzanie spokojnie zajmie ponad godzinę.

Naszym zdaniem warto się tutaj wybrać. Jeśli nie na zwiedzanie zamku od środka, to przynajmniej po to, aby zobaczyć tę niesamowitą budowlę na własne oczy!

Słowenia - Zamek jaskiniowy Predjama
Zamek Predjama, Słowenia

Obiad z widokiem na zamek

Słowenia, obiad z widokiem na zamek Predjama

Wpierw miałyśmy szukać miejsca na obiad gdzieś dalej od zamku, bo często przy popularnych atrakcjach turystycznych jedzenie lubi być przeciętne. Nie chciałyśmy jednak tracić czasu na szukanie i przysiadłyśmy na tarasie gościńca przy zamku. To była świetna decyzja! Gostlina Pozar istnieje od 1920 r. i oferuje nie tylko fantastyczne, jak się okazało, dania, lecz można wynająć tam również pokój. 🙂
My wybrałyśmy smażone kalmary do spółki i do tego mieszane sałatki. Te kalmary to był jakiś totalny sztos! Na samą myśl o nich… 💙😍 Jedna z dziewczyn wzięła grillowane warzywa, a druga gnocchi z grzybami – obu bardzo smakowało, więc wierzymy, że ich dania były równie pyszne. 🙂
Jakie dziewczyny? W pierwszej części tej słoweńskiej relacji pisałam, że zabrałyśmy ze sobą dwie z naszych obserwatorek. 🙂

Prekmurska gibanica, czyli makowiec, szarlotka i sernik w jednym 🙂

Niestety gibanica rozmazana, ale uwierz nam – była genialna!

Wracając co jedzonka, to właśnie tutaj po raz pierwszy spróbowałyśmy tradycyjnego, słoweńskiego deseru: prekmurskiej gibanicy! I wiesz co? Byłyśmy w niebie! Ale po kolei – co to w ogóle jest? Jest to warstwowe ciasto pochodzące z regionu Prekmurje, uważane za narodowe danie Słowenii. Jest zarejestrowane jako gwarantowana tradycyjna specjalność w Unii Europejskiej, co oznacza, że może być sprzedawane pod tą nazwą tylko pod warunkiem, że przy jego przygotowaniu postępowano ściśle w zgodzie z tradycyjnym przepisem. Składa się ono z naprzemiennych warstw maku, słodkiego sera twarogowego, orzechów włoskich i kwaśnych jabłek. Każda z nich pojawia się dwukrotnie, więc ciasto składa się łącznie z ośmiu warstw. Jak dla mnie, smakuje trochę tak, jak połączenie makowca, sernika i szarlotki w jednym deserze. Totalny odlot! Szczerze się nie spodziewałam, bo przed spróbowaniem wydawało mi się, że tego wszystkiego jest za dużo – nic bardziej mylnego! Koniecznie spróbuj!

*info z Wikipedii

Krótkie plażowanie w drodze do Piranu

Po obiadku ruszyłyśmy w stronę słoweńskiego wybrzeża. Pierwotnie w planie była plaża Strunjan Beach w Portoroz z widokiem na pobliskie klify, jednak kiedy tam dotarłyśmy, nigdzie już nie było wolnego parkingu, a więc musiał wjechać plan B. 😀 Na szybko wbiłyśmy w nawigację plażę Pacug – no co nam zrobisz, jak się uparłyśmy, że chociaż na 2 godzinki chcemy pochillować na plaży. 😉 Tam, co prawda, zaparkowanie również mijało się z cudem (malusieńki parking), ale udało się! Plaża bez efektu WOW, leżałyśmy na betonie, ale na 2 godzinki odpoczynku po intensywnym zwiedzaniu była okay. Jak to mówią: Jak się nie ma, co się lubi… 🙂 A poniżej fotki z malowniczych widoków w drodze do Piranu.

Wieczór w nadmorskim miasteczku Piran

I znów problem z zaparkowaniem. Najbliżej starego miasta położony parking Garage Arze, na którym chciałyśmy zaparkować, był zamknięty. W końcu udało się zaparkować na wielopiętrowym parkingu Parkirisce Fornace, choć i tu nie było łatwo, bo gdy wjeżdżałyśmy były tylko 4 wolne miejsca, a więc jakieś pół godziny straciłyśmy na poszukiwaniu. Parking jest oddalony od centrum miasteczka o jakiś kilometr – można podjechać bezpłatnym shuttle busem, ale my wybrałyśmy spacer nad brzegiem Adriatyku, mijając uroczy port. 😍

Piran to nie jest miejsce z wieloma zabytkami, choć jest kilka rzeczy, które warto zobaczyć. Oczywiście obowiązkowo plac Tartiniego z końca XIX w. poświęcony włoskiemu kompozytorowi Giuseppe Tartiniego. Na placu stoi również przepiękny, błękitny budynek Ratusza. Kiedy dotarłyśmy, plac był, prawie że pusty.

Słowenia, Piran, Plac Tartiniego

Warto także udać się ślicznymi, zabytkowymi uliczkami do kościoła św. Jerzego, który, położony na skale góruje nad miastem. Zaraz obok znajduje się dzwonnica, z której podobno rozprzestrzenia się widok na trzy kraje – Słowenię, Chorwację i Włochy. Wstęp kosztuje 2 €. My, choć uwielbiamy takie punkty widokowe, tym razem nie weszłyśmy, bo było już dosyć późno, a musiałyśmy jeszcze dojechać do noclegu. Z dołu jednak też jest bardzo ładny widok na charakterystyczne, czerwone dachy PIranu – choć zapewne nie taki, jak z wieży.

Piran dzwonnica, Słowenia
Dzwonnica i kościół św. Jerzego
Widok na Piran, Słowenia

Ciekawym punktem w Piranie są też na pewno mury miejskie pochodzące z VII w., których też nie udało nam się już zobaczyć – chyba trzeba będzie wrócić przy najbliższej okazji. 🙂 Poza tym w Piranie znajdziesz mnóstwo małych kościółków i kapliczek, rzymskokatolicki Klasztor Minorytów położony na wzgórzu oraz, Muzeum Muszli (z kolekcją ponad 3000 różnych okazów skorupiaków i ślimaków ze wszystkich mórz i kontynentów świata, a także z wielu jaskiń, jezior i rzek) oraz Akwarium.

Kolacja w Piranie

Kolację zjadłyśmy w trochę przypadkowym miejscu (sprawdziłyśmy jednak wcześniej opinie w Google :D), a mianowicie w Pizzerii Batana z widokiem na port. Jak na tak centralnie położone miejsce to byłyśmy bardzo mile zaskoczone co do cen! 😍 Razem z mamuśką zamówiłyśmy dwie różne sałatki, ja z tuńczykiem i pancettą, a mama ze słoweńskim prosciutto (pršut), obie po 7,50 € i obie bardzo dobre! Nasze dziewczyny postawiły na pizze (8,90 €) i obu bardzo smakowało. Ciasto jak najbardziej na plus, pulchniutkie, wyrośnięte z brzegu. Cały rachunek, wraz z dwoma radlerami (3,20 €) i colą (2,70 €) wyniósł 41,90 €. Śmiało możemy Ci to miejsce polecić. 🙂

A na koniec jeszcze kilka fotek z Piranu. 💙

Słowenia, Piran

Budżetowy nocleg w miejscowości Kozina

Nasz drugi nocleg to Motel Jadranka w miejscowości Kozina, oddalonej od Piranu o jakieś 40 km. Niestety na słoweńskim wybrzeżu ceny są bardzo wysokie i dlatego właśnie wybrałyśmy tę opcję. To zdecydowanie nasz faworyt z wszystkich trzech miejsc, w których spałyśmy. Spory 4-osobowy pokój z własną łazienką. Czysto, schludnie, miły właściciel i znów genialna gibanica, której zdążyłyśmy jeszcze skosztować przed zamknięciem motelowej restauracji. Jeśli się tam zatrzymasz to obowiązkowo ją zamów! 🙂 Nocleg w Motelu Jadranka możesz zarezerwować TUTAJ.

Idealne zakończenie dnia 🙂

Dzień 2: cała trasa + mapka

O to cała trasa przejechana drugiego dnia:
4beds Hostel GreenSLO – Jaskinia Postojna –> 56 km
Jaskinia Postojna – Zamek Predjama –> 10 km
Zamek Predjama – Plaża Pacug–> 73 km
Plaża Pacug – Piran, parking Parkirisce Fornace –> 4 km
Parking Parkirisce Fornace – Motel Jadranka –> 41 km
Łączna trasa: 183 km

Pierwszą część naszej 4-dniowej objazdówki, w której opowiadamy o Lublanie, ale nie tylko, znajdziesz TUTAJ. A w następnej słoweńskiej relacji będzie sama, cudowna natura: rzeka Soci, wodospad Kozjak i Wąwóz Tolmin.


Znasz już nasz fanpage na FB? 😊 Regularnie pojawiają się tam relacje z naszych podróży, weekendowych wypadów, a także różne polecenia z Wiednia, gdzie mieszkamy. Zachęcamy Cię więc do polubienia strony, abyś był na bieżąco. 🙂 Zapraszamy także do naszej nowej grupy „Austria na lato”. Znajdziesz w niej inspiracje na wycieczki po tym pięknym kraju.
Działamy również na Instagramie, gdzie regularnie pojawiają się fotki z naszych wyjazdów, a będąc w podróży, relacjonujemy głównie na InstaStories. Dołącz do nas i inspiruj się z nami!

P.S: Będzie nam niezmiernie miło, jeśli rezerwując Twój kolejny nocleg, skorzystasz z naszego linka Booking.com. Ciebie to nic nie kosztuje, a dla nas to duże wsparcie w prowadzeniu bloga. 🙂

.

Comments

  1. Piotr says:

    Słowanie to jedno z państw, które zaskoczyło mnie chyba najbardziej w Europie – zaskoczyło w pozytywnym tego słowa znaczeniu 🙂

    • Klaudia says:

      Totalnie się z Tobą zgadzam! Słowenia totalnie przerosła nasze oczekiwania! Chętnie byśmy wróciły po więcej! :))

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.