Słowenia marzyła nam się już od dawna. Sporo o niej czytałyśmy, a mamuśka to w ogóle miała już w głowie całą masę miejsc, które warto w Słowenii zobaczyć. W związku z tym, że przez pandemię obie mało pracujemy, zrodził się pomysł, aby wykorzystać choć trochę ten czas na budżetowe zwiedzanie. No i tak padło na Słowenię, do której z Wiednia mamy całkiem blisko. Aby nie jechać tylko we dwie i pokazać kawałek przecudnej, jak się okazało, Słowenii naszym czytelnikom, na spontanie wrzuciłyśmy info o wycieczce na naszym fanpage’u na FB.
Takim trafem zgłosiły się do nas dwie dziewczyny. We cztery ruszyłyśmy więc w zeszły piątek odkrywać jeden z najbardziej zielonych krajów na świecie! Postanowiłyśmy podzielić relację z tych czterech dni na cztery części, aby wpisy nie były zbyt długie.
W tym wpisie pokażemy Ci, co udało nam się zobaczyć w drodze do Lublany, gdzie jadłyśmy, a także damy Ci namiary na budżetowy nocleg w Lublanie 🙂
Zanim wspólnie zaczniemy naszą objazdówkę, to jeszcze kilka ogólnych informacji dot. Słowenii.
Słowenia – informacje praktyczne
Stolica: Lublana (278 tys. mieszkańców)
Populacja: 2 061 952
Powierzchnia: 20 273 km²
Język: słoweński
Waluta: Euro
Najwyższy szczyt: Triglav (2864 m) w Alpach Julijskich
Dostęp do morza: Morze Adriatyckie (46,6 km wybrzeża)
WINIETA
Tygodniowa: 15 euro
Miesięczna: 30 euro
My winietę kupiłyśmy już po słoweńskiej stornie na stacji benzynowej, ale można ją nabyć również na stacjach benzynowych sąsiednich krajów leżących 30-40 km od słoweńskiej granicy. Poza tym TUTAJ znajdziesz listę miejsc, w których również możesz kupić winietę.
Dzień 1: Sercowa ścieżka, Grenztisch i Lublana
Herzerlstrasse (Sercowa ścieżka)


Wyjazd z Wiednia o godz. 6:30
Nasz pierwszy przystanek to gościniec Turistična kmetija Dreisiebner w miejscowości Spicnik, zaraz za austriacką granicą (Południowa Styria). Jest to nie tylko gościniec, ale również winnica i to właśnie tutaj znajduje się słynna ścieżka w kształcie serca pośród winorośli. 😍 Absolutnie magiczne miejsce!
Według nas warto się tam, choć na chwilkę, zatrzymać. UWAGA: jako że ścieżka ta znajduje się na terenie gościńca, to chcąc, zrobić sobie przy niej zdjęcie należy albo coś skonsumować, albo zapłacić 2 euro wstępu. 🙂

Jak dla nas była to idealna przerwa na kawkę. No dobra przyznaję się – mamuśka piła kawkę, a ja postanowiłam spróbować ichniejszego, półsłodkiego gelber muskateller i wcale nie żałuje! Był przepyszny! Koniecznie spróbujcie też domowego, lekko kwaśnego jabłkowo-rabarbarowego strudla! Za wszystko zapłaciłyśmy ok. 5 euro, także ceny są naprawdę przystępne.
Nocleg w gościńcu Turistična kmetija Dreisiebner zarezerwujesz poniżej.
W tak cudnym miejscu z takimi widokami mogłybyśmy zostać na dłużej, ale trzeba było ruszać dalej w kierunku Lublany. 🙂 Po drodze dosłownie na chwilkę zatrzymałyśmy się przy pewnym stole. 😉
Der Grenztisch – stół na granicy

Stół ten leży dokładnie w połowie po austriackiej, a w połowie po słoweńskiej stronie, asymetrycznie do granicy. Postawiono go w 2013 r. w miejscowości Glanz an der Weinstrassee jako symbol braterstwa, jako miejsce spotkań mieszkańców Austrii i Słowenii. Ma to być symbol tego, że granice nie muszą tylko dzielić, ale mogą również łączyć. 💙 Zaraz obok jest też śliczna altanka. Jest to świetna miejscówka na piknik.
Lublana – obiad, zwiedzanie, nocleg

Do Lublany dotarłyśmy w porze obiadowej, więc jako pierwsze udałyśmy się do restauracji Das ist Walter przy ulicy Njegosevacesta 10 (jest ich kilka), niedaleko alternatywnego centrum kulturalnego AKC Metelkova, które koniecznie chciałyśmy zobaczyć. Jedzenie okazało się pyszne. Zamówiłyśmy sobie na spółkę grillowany talerz z klasykami, czyli cevapcici, pleskavicą, chlebkiem lepinja i pikantną kiełbaską (6,70 €). Do tego ajwar (tradycyjna, paprykowa pasta – 0,50 €), kajmak (to taka delikatna, maślano-serowa chmurka – 1,50 €) i sałatka szopska (3 €). Wszystko bardzo dobre. Porcja była naprawdę duża – ledwo co (we dwie!!) zdołałyśmy ją zjeść!
AKC Metelkova

AKC Metelkova to, jak wcześniej wspomniałam, niezależne centrum kulturalne w Lublanie. Leży ono poza centrum miasta, więc postanowiłyśmy zaliczyć to miejsce jako pierwsze, po czym udać się do centrum. Samochód zostawiłyśmy przy restauracji Das Ist Walter.
AKC Metelkova znajduje się na terenie opuszczonych przez byłą armię jugosłowiańską koszar. Koszary stały się squatem w 1993 r. W centrum znajdują się m.in. galerie sztuki, pracownie artystyczne oraz rękodzielnicze, bary i kluby muzyczne.
Budynki, przy których znajduje się Metelkova zostały zbudowane w XIX wieku przez państwo austro-węgierskie. Do 1932 r. ich formalnym właścicielem była gmina miejska Lublana, która wynajmowała koszary armii austriackiej, a następnie Skarb Narodowy Królestwa Jugosławii. Po II wojnie światowej Ministerstwo Obrony Republiki Jugosławii umieściło w tym miejscu oddziały wojska jugosłowiańskiego oraz więzienie.
* informacje przeczytane w Wikipedii
Panuje tam niesamowita, miejscami nieco mroczna atmosfera. Mnóstwo super street art’u można tam podziwiać. Nam bardzo się podobało, więc szczerze polecamy tym, którzy lubią takie klimaty. 🙂
Zwiedzanie centrum Lublany
Kolejnym punktem w planie było zwiedzanie centrum Lublany. Samochód zaparkowałyśmy na podziemnym parkingu przy Kongresni trg.
CENY
Taryfa dzienna (7:00 – północy): do 3 godz. – 1,20 €/godz., ponad 3 godz. – 2,40 €/godz.
Taryfa nocna (00 -7:00): 1,80 €/noc
Co udało nam się zobaczyć w Lublanie?
Ljubljanski grad – Zamek w Lublanie

Najpierw udałyśmy się na wzgórze, na którym stoi średniowieczny zamek. Jego początki sięgają IX wieku. Wstęp na zamek wraz ze wstępem na wieżę widokową kosztuje 10 €/ os. dorosłą, co uważamy za naprawdę przystępną cenę. Bilet ulgowy kosztuje 7 €. Jest też możliwość wyjechania na zamek kolejką naziemną – wtedy bilet jest droższy. Wszystkie ceny znajdziesz O TU.
Na wieży zamku dostrzec można Smoka Lublany, który jest symbolem miasta.
My nie zwiedzałyśmy zamku od środka ze względu na czas. Na teren zamku można wejść również bez biletu, troszkę pospacerować i co nieco zobaczyć – jak dla nas w sam raz. 🙂
Ogólnodostępne jest też bardzo instagramowe miejsce do zdjęć – my skorzystałyśmy ha, ha! 😀

Sustarski Most (Most Szewczy)

Jest to jeden z najstarszych mostów na rzece w Lublanie, którego początki sięgają co najmniej XIII wieku. W średniowieczu znany był jako Most Górny. Był to pierwotnie drewniany most, na którym stał sklep rzeźniczy, ale smród mięsa był tak silny, że cesarz zapłacił wówczas za ich przeniesienie. Szewcy stali się nowymi lokatorami ich budek i tak most zyskał obecną nazwę.

Mesarski Most (Most Rzeźniczy)

Mesarski Most – plan jego budowy powstał już w latach 30-tych, lecz z powodu wybuchu II wojny światowej budowa nie doszła do skutku. Pierwotnie miał on też wyglądać inaczej, bardziej monumentalnie. Budowa mostu zaczęła się dopiero w 2009, a otwarto go w 2010 r. Na moście znajdują się różne rzeźby. Mesarski Most jest też lubiany wśród zakochanych, którzy wieszają na nim kłódki, które mają symbolizować wieczną miłość.
Zmajski Most (Smoczy Most)

Zmajski Most został zbudowany w 1901 roku, wcześniej stał tutaj stary, drewniany most. Wejścia na niego pilnują smoki – po dwa na każdym końcu. Według legendy smoki zaczynają machać ogonami kiedy na most wchodzi dziewica. 🙂

Tromostovje (Potrójny Most)

Potrójny most (Tromostovje) jest niezwykłym elementem architektury Lublany. Kiedyś składał się on tylko z jednej części – z kamiennego mostu, który otwarto w 1842 r. Po I wojnie światowej, ze względu na zbyt małą przepustowość most ten miał zostać zburzony, a na jego miejscu miano zbudować nowy, szerszy. Jednak podczas przebudowy w latach 1929–1932 postanowiono nie burzyć starego mostu, lecz dodać dwa po bokach i tak właśnie dzisiaj w Lublanie stoi Potrójny Most. Do 1958 roku przez most przejeżdżał tramwaj, a boczne mosty były przeznaczone dla pieszych. Z bocznych mostów można po schodkach zejść na brzeg rzeki Ljubljanicy. Od 2007 r. most jest przeznaczony tylko dla pieszych. Z mostu przechodzi się na Plac Preserena.

Preserenov Trg (Plac Preseren)

Na Placu Preserena oprócz pięknej fasady Kościoła Franciszkanów znajduje się również Preseren Momument, czyli pomnik ukochanego, narodowego poety Słoweńców, France’a Preserena. Jeden z jego wierszy stał się hymnem narodowym Słowenii.

Mestni Trg (Miejski Rynek)

Na Miejskim Rynku znajduje się Ratusz (Rotovz)- siedziba Rady Miasta oraz słynna fontanna Robbov vodnjak (Robba fountain). Poza tym znajdziesz tam mnóstwo pięknej architektury.
Stari trg (Stary Rynek)

Na Stary Rynek dotarłyśmy zaraz na początku naszego spaceru po Lublanie w drodze do zamku. Zdecydowanie było tam o wiele mniej ludzi niż np. na Miejskim Rynku. Panowała tam bardzo spokojna, wręcz senna atmosfera, a Fontanna Herkulesa, która się tam znajduje, była wyłączona. 🙂 Stary Rynek przecina Górny Rynek (Gornji trg), którym właśnie można pieszo dojść do zamku, mijając po drodze Kościół św. Floriana.
Stolnica sv. Nikolaja (Katedra św. Mikołaja)

Barokowa, rzymskokatolicka Katedra św. Mikołaja znajduje się przy Ciril Metodov trg. Została wybudowana w 1706 r. i posiada dwie bliźniacze wierze. Całkiem blisko stoi Pomnik Valentina Vodnika, słoweńskiego poety, nauczyciela, językoznawcy, redaktora – krytyka, a zarazem duchownego w zakonie św. Franciszka.
Lublana wieczorem
Po kilku dość intensywnych godzinach w upale pojechałyśmy zameldować się w naszym hostelu, o którym piszemy poniżej. Po krótkim odpoczynku przyjechałyśmy z powrotem do centrum Lublany, aby pospacerować nad brzegiem rzeki wieczorową porą. To zdecydowanie był dobry pomysł, ponieważ miasta nocą mają zupełnie inny klimat. Tak było i w przypadku stolicy Słowenii. Koniecznie przysiądź też w jednej z knajpek nad Ljubljanicą. To był fajny wieczór! 💙
Budżetowy nocleg w Lublanie

Jeśli chodzi o nocleg, to zatrzymałyśmy się w hostelu 4beds Hostel GreenSLO, jakieś 3 km od centrum miasta. Miałyśmy jeden wspólny pokój z czteroma łóżkami (strasznie skrzypiały :D), a łazienka i WC były wspólne. Wykupiłyśmy dodatkowo śniadanie za 5 € od osoby, które jak na hostel było naprawdę na plus. Jajka na twardo, wędlina, ser, jogurty, musli i jakieś demy właściciel hostelu przyniósł nam na tacy do kuchni o ustalonej wieczorem godzinie. Na jedną noc można się tam śmiało zatrzymać – na dłużej te skrzypiące łóżka i skrzypiąca podłoga byłyby trochę uciążliwe w nocy. Jeśli chcesz zarezerwować hostel, w którym spałyśmy, to możesz to zrobić TUTAJ.
Podsumowania pierwszego dnia + mapka

Pokonana trasa:
Wiedeń – Spicnik (gościniec Turistična kmetija Dreisiebner) → 240 km
Spicnik – Grenztisch → 3 km
Grentisch – Lublana, parking Kongresni trg → 155 km
Lublana, parking Kongresni trg – 4beds Hostel GreenSLOW → 3 km
W sumie: 401 km
I to już koniec relacji z naszego pierwszego dnia na słoweńskich terenach. W drugiej części opowiadamy o naszej wycieczce do Jaskini Postojna i Zamku Predjama, a także o ślicznym, portowym Piranie. Zapraszamy!
Jeśli masz jakieś pytania, to pisz śmiało w komentarzach. 🙂
Znasz już nasz fanpage na FB? 😊 Regularnie pojawiają się tam relacje z naszych podróży, weekendowych wypadów, a także różne polecenia z Wiednia, gdzie mieszkamy. Zachęcamy Cię więc do polubienia strony, abyś był na bieżąco. 🙂 Zapraszamy także do naszej nowej grupy „Austria na lato”. Znajdziesz w niej inspiracje na wycieczki po tym pięknym kraju.
Działamy również na Instagramie, gdzie regularnie pojawiają się fotki z naszych wyjazdów, a będąc w podróży, relacjonujemy głównie na InstaStories. Dołącz do nas i inspiruj się z nami!
P.S: Będzie nam niezmiernie miło, jeśli rezerwując Twój kolejny nocleg, skorzystasz z naszego linka Booking.com. Ciebie to nic nie kosztuje, a dla nas to duże wsparcie w prowadzeniu bloga. 🙂






































Jak tam pięknie, wpisuję to na listę „must see”
Koniecznie! Powiem Ci, że Słowenia to jak dla nas totalny HIT! Widoki i natura cudna! Może już dziś druga część wpisu się pojawi 🙂
Pokazałam mojemu mężowi pierwsze zdjęcie i zapytałam, gdzie to jest. A on, że Portugalia hahah Myślę,że po Waszym wpisie sporo osób wybierze się do Słowenii 🙂
Ps. Lubię Was czytać
Mamy taką nadzieję, bo Słowenia jest totalnie niedocenionym turystycznie krajem, a ma naprawdę wiele do zaoferowania! 🙂 Cieszymy się niezmiernie, że lubisz do nas zaglądać – dziś będzie druga część relacji, a w niej Jaskinia Postojna, Zamek Predjama i śliczny, portowy Piran. Zapraszamy 💙
Słowenia to zdecydowania perełka na styku europejsko-bałkańskim. Pamietam naszego 3-dniowego tripa przez Słowenie w drodze do Włoch – widoki bajka!
Zgadzam się, jednak trochę niestety niedoceniony kraj, bo większość właśnie tylko przejeżdża w drodze do Włoch lub Chorwacji! A szkoda – przepiękny kraj! 4 dni to zdecydowanie za króko – jeszcze tyle miejsc mamy na mapie zaznaczonych ha, ha :))) Trzeba będzie wrócić! 🙂
Jesteście super. Jeżeli będzie taka możliwość chętnie się z wami zabiorę na jakąś wyprawę. Pozdrawiam Was serdecznie
Ślicznie dziękujemy! Proszę śledzić nasz fanpage na FB, jeśli będziemy coś planować, to na pewno będzie tam informacja :))
https://www.facebook.com/fromlovetotravel/